Archive for the ‘Program’ Category

Debata Młodej Prawicy

Październik 22, 2007

No cóż wygląda na to że demokracja wygrała a UPR przegrała 😉

Czas refleksji po wyborach nastąpi, pewnie niektórzy popadną w totalną dekadencję, założą czarny golf i zaczną pic absynt, reszta ludzi związanych z UPR przejdzie na pozycję meta polityczne i kulturterroismus 🙂

Trzeba budowac struktury i przygotowywac program na nadchodzące dla zachodu pełzające konflikty…ktoś to przecież będzie musiał pozbierac bałagan jaki pozostanie po demoliberalnym świecie, który mimo propagandy medialne upada….

Póki co:

modernchina

Zapraszamy na kolejne spotkanie z cyklu Debaty Młodej Prawicy.

We czwartek, 25 października, 18:30, w Warszawie, przy ul. Nowy Świat 41 (siedziba UPR), będziemy dyskutować na temat: „XXI wiek – koniec potęgi USA, początek dominacji Chin, zmierzch zachodniej Europy? Wschodzące gwiazdy polityki międzynarodowej”

Swój udział potwierdzili przedstaiciele KoLibra (Jarosław Kornaś), SM UPR (Michał Specjalski), Wszeradu (Konrad Piasecki) oraz FM PiS (Marcin Wawrzyniak).

Wstęp wolny!

Tyle oficjalnej treści.

A tak po ludzku: temat jest bardzo odległy od bieżącej polityki, może warto ochłonąć.

Przede wszystkim MY jesteśmy organizatorem i dobrze by było przyciągnąć publikę.

Dlatego prośba: poświęćmy tę godzinę w czwartek o 18.

Kolejny spot KW LPR

Październik 12, 2007

Oddajcie nam nasze pieniądze!

Październik 6, 2007

Liga Prawicy Rzeczypospolitej o gospodarce

Październik 4, 2007

9 października w programie „Wyborczy Biznes Lunch” w TVN CNBC Biznes wystąpią reprezentanci LPR: Artur Zawisza i Janusz Korwin-Mikke.

dsdfgfdfsd

Tusk i PO to podróbka wolności gospodarczej

Październik 1, 2007

Porównaj zapowiedzi podatkowe

Wrzesień 28, 2007

rzepa

 

WYBORY 2007

Licytacja na podatkowe pomysły

Partie polityczne dotąd skąpo prezentowały swoje programy ekonomiczne. „Rzeczpospolita” sprawdziła, co i w jakim tempie zamierzają zmieniać w gospodarce. Prawie wszystkie ugrupowania chcą, żebyśmy mniej oddawali fiskusowi, nie mówią jednak, czy państwo na to stać

Obniżenie podatków osobistych, zmniejszenie lub zniesienie podatku kapitałowego, wprowadzenie większych ulg prorodzinnych oraz redukcja obciążeń dla przedsiębiorców – takie zmiany chcą wprowadzić po wygranych wyborach partie polityczne

Długa lista obietnic

Wszystkie pomysły mają polepszyć byt podatnika i wspomóc wzrost gospodarczy. Żadna z partii nie przedstawia jednak skutków tych zmian, twierdząc, że na szczegółowe wyliczenia przyjdzie czas później.

Najbardziej radykalne zmiany w podatkach czekałyby nas, gdyby wybory wygrała Platforma Obywatelska. Partia Donalda Tuska zapowiada bowiem likwidację PIT i CIT, w zamian chce wprowadzić jeden podatek na poziomie np. 15 proc. dla wszystkich dochodów – tak osobistych, jak z działalności gospodarczej. Przy czym w tym ostatnim przypadku podatek byłby nakładany tylko wówczas, gdy firma osiąga zysk. Dywidenda czy inna forma dystrybucji zysku nie byłaby opodatkowana. Eksperci PO przygotowali też nowelizację ustawy o VAT, która ma uprościć procedury pobierania tego podatku, ale pozostawia zróżnicowanie stawek i niższy VAT na żywność i leki. Poza tym obiecują również obniżenie pozapłacowych kosztów pracy – spaść ma składka rentowa dla wszystkich pracowników o 50 proc. po stroniepracodawcy i pracobiorcy. Dla tych zaś, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy, można rozważyć zniesienie składki w ogóle. Zniknąć miałaby także składka chorobowa.

Opozycja krytykuje cały obecny system podatkowy jako nieefektywny. – Mamy około 250 różnych podatków, danin i opłat – mówi Zbigniew Chlebowski, wiceszef PO. – Myślę, że około 200 z nich można po kolei wyrzucać do kosza. Dotyczy to opłat skarbowych, administracyjnych, podatków lokalnych, które łącznie dają zaledwie 0,5 mld zł wpływów.

Także obecna partia rządząca podkreśla, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. – Mówiliśmy o likwidacji podatku kapitałowego – przypomina Maks Kraczkowski, do niedawna szef Sejmowej Komisji Gospodarki. – Wrócimy do tego pomysłu, bo jego likwidacja stymulowałaby gospodarkę i przedsiębiorczość. Dotychczasowa szefowa Sejmowej Komisji Finansów Publicznych Aleksandra Natalli-Świat dodaje, że wszystkie korzystne dla obywateli zmiany, podtrzymujące wzrost gospodarczy, będą przez PiS wspierane. – Trzeba jednak pamiętać, że kilka ważnych już przegłosowaliśmy – np. obniżenie składki rentowej, dlatego możliwości, jeśli chodzi o przeprowadzanie nowych reform w ciągu najbliższego roku, będą ograniczone.

Ulżyć komu się da

Liga Prawicy Rzeczypospolitej skupiająca LPR, UPR i Prawicę Rzeczypospolitej opracowała trzy najważniejsze postulaty, które będzie lansować w trakcie kampaniiwyborczej. – Chcemy pójść za ciosem i wprowadzić mechanizm, który pozwoli skorzystać z ulgi prorodzinnej także wiejskim dzieciom – mówi Artur Zawisza. – Miałoby to być świadczenie systemowe albo opodatkowanie dochodów części rolników tak, aby mieli od czego odpisywać ulgę. Dwa inne pomysły dotyczą zniesienia podatku dla rencistów i emerytów oraz małych przedsiębiorstw. – W tym pierwszym przypadku to jałowy obieg pieniądza, który generuje koszty, a nie zyski – przekonuje poseł. – W zamian o kilka złotych moglibyśmy podnieść te świadczenia.

Zawisza wyjaśnia jednak, że skutków tych zmian dla budżetu dokładni e nie policzono.

Inne od przyjętych przez parlament stawki PIT chciałyby wprowadzić PSL i Samoobrona, ale na razie jeszcze nie wiedzą jakie. – Na pewno należałoby zacząć od obniżania najniższej 19-proc. stawki – mówi Jan Wypych z PSL. Od przyszłego roku można by też zacząć obniżać o jeden punkt co roku podatek VAT, tak aby z czasem dojść do 16 proc. Z kolei Samoobrona chętnie poprawiałaby akcyzę – zwłaszcza na biopaliwa. Powraca też do pomysłu obniżenia CIT do 10 proc. Obie partie są zgodne, że przyjęte przez Sejm ulgi prorodzinne nie są wystarczające.

Zdecydowanie przeciwko obniżaniu podatków opowiada się koalicja Lewica i Demokraci. – Za dużo złożono obietnic w tej kwestii, wykonanie było zaś nędzne – mówi Marek Borowski. – Trzeba więc wreszcie zapewnić stabilizację podatkową obywatelom.

Nie mówi zaś nie ulgom – np. dlafirm, aby było je stać na badania. Rozważa też powrót do ułatwień podatkowych dla mecenasów kultury i sportu.

Kiedy euro?

Przedstawiciele partii, które mają największe szanse na wejście do parlamentu, zgodnie przyznali, że natychmiast po wyborach zamierzają zmniejszyć obciążenia dla biznesu, zlikwidować część koncesji i zezwoleń. Choć stosunek do wprowadzenia euro w Polsce różni partie, to jednak wszystkie sześć zgodnie odpowiedziały, że ważne jest, by gospodarka była w takiej kondycji, byśmy spełniali kryteria z Maastricht. Każda partia przekonana jest, że nie dopuści do wysokiej inflacji, zapanuje nad długiem budżetowym i deficytem publicznym.

– Jeśli nie wydarzy się jakaś nieprzewidywalna sytuacja, to już w tym roku deficyt budżetowy wyniesie 3 proc. PKB, a dług publiczny, choć wysoki, nie przekroczy 60 proc. PKB – cieszy się Maks Kraczkowski.

Jednak tylko Platforma i LiD uważają, iż powinniśmy przystąpić do strefy euro jak najszybciej po spełnieniu unijnych wymogów.

– Euro jest dzisiaj przepustką do sprawowania w Europie przywództwa – mówi Tomasz Kalina ze sztabu wyborczego koalicji. Uważa, że już w 2005 roku byliśmy gotowi do rozpoczęcia procedury, a ostatnie lata w tej sprawie są stracone.

Podawanie konkretnego terminu jest dla Maksa Kraczkowskiego „żonglowaniem datami”. – Mamy zły przykład Węgier, które zmieniały swoje plany. Aleksandra Natalli-Świat z PiS dodaje: – NBP powołał specjalny zespół ekspertów, który przygotuje aktualne analizy na temat naszego przystąpienia do strefy euro. Gdy już będziemy je znali, musimy przeprowadzić poważną debatę społeczną i zdecydować o terminie wprowadzenia wspólnej waluty.

Kazimierz Zdunowski z Samoobrony mówi: – Wstąpimy do strefy euro, gdy w Polsce będzie takie samo PKB na człowieka jak w zaawansowanych technicznie krajach UE. A Wojciech Popiela z Ligi Prawicy Rzeczypospolitej pyta: – Po co nam wspólna waluta, która jest projektem politycznym, a nie gospodarczym, jeśli już osiągniemy bardzo dobrą kondycję gospodarczą.

Rozsądne wydatki i otwarty rynek pracy

Wszystkie partie chcą reformować finanse publiczne, by ograniczać deficyt budżetowy. PiS zamierza zacząć od gotowych już projektów ustaw.

– Chcemy zmienić system tworzenia budżetu, stopniowo ograniczyć do 50 proc. sztywne i zwiększać prorozwojowe wydatki – wylicza AdamSzejnfeld z Platformy Obywatelskiej. Jego zdaniem niezbędne są też: racjonalizacja działania administracji oraz zmiany w stosowaniu pomocy publicznej.

Dla LPR, Samoobrony i PSL nadmiernymi wydatkami na pewno nie są te przeznaczane na transfery socjalne. – Nadmierne są wydatki na udział Polski w wojnach toczonych w interesie innych państw, na policję, wymiar sprawiedliwości, biurokrację państwową – uważa Jan Wypych, ekspert PSL.

Wojciech Popiela przypomina eksperyment estoński: – Wpisali do konstytucji zakaz zadłużania się państwa i poskutkowało. – Należy pozwolić ludziom samym podejmować jak najwięcej decyzji. Nie wolno nakładać na nich dodatkowych podatków, a takim jest choćby obowiązkowa składka do otwartych funduszy emerytalnych. Zamienimy ją na dobrowolną – dodał.

Wszystkie partie chcą powoli otwierać nasz rynek pracy. Będą podejmowały decyzje, gdy wiadomo będzie, gdzie mamy za mało pracowników, a gdzie wciąż panuje bezrobocie. Zgoda panuje też w kwestii tworzenia mechanizmów kontroli państwowej nad branżami strategicznymi. Część partii w ogóle ostrożnie traktuje prywatyzację. PSL uważa, iż „prawie wszystko jest już sprywatyzowane, nawet nazbyt szybko”, a LPR zaznacza, że pęd do prywatyzacji spowodował, że zastępujemy monopol państwowy monopolem prywatnym, jak to się stało w przypadku TP. – To nie jest żadna prywatyzacja, gdy sprzedajemy udziały firmie państwowej, tylko z innego kraju – tłumaczy Wojciech Popiela.

ELŻBIETA GLAPIAK, ALEKSANDRA FANDREJEWSKA

 

Po więcej proszę kliknąc na poniższe logo UPR

 

logupr

Przyjemny spot

Wrzesień 27, 2007

 

logupr

Spot Mix

Wrzesień 24, 2007

Popiela i Bojanowski o gospodarce

Wrzesień 20, 2007

  

logupr

UPR o karze śmierci

Wrzesień 18, 2007

   

logupr