Archive for the ‘NIE PO!’ Category

A tym czasem na forum „europejczyka”

Grudzień 17, 2007

UE

” Nic wielkiego się nie stało. Traktat Reformacyjny podpisało 27 krajów i każdy z nich zgodził się na ustępstwa, które w żaden sposób nie ograniczą suwerenności Polski bardziej niż jakiegoś innego kraju członkowskiego UE.
Integracja gospodarcza Europy w warunkach super globalizacji ekonomicznej jest bardzo potrzebna i ten Traktat czyni z Europy giganta gospodarczego, który będzie mógł efektywnie konkurować z USA, Japonią i Chinami.
Obawy co do utraty identyfikacji narodowej i kulturowej są nie tylko niepotrzebne, ale nawet trochę śmieszne w świetle tego co Polacy absorbują od lat ze świata, od innych kultur, akceptują i przerabiają na swoje.”

Najważniejsze to miec POzytywne samopoczucie 😉

Reklamy

Patron spraw zagranicznych…

Listopad 22, 2007


W roku 1996 (tuz po zakończeniu w 1995 roku pracy jako Minister Spraw Zagranicznych), Władysław Bartoszewski przyjął niemieckie odznaczenie. Medal upamiętniający Gustawa Stressemanna.

Były minister spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fischer w tekście pt. „Polityk rozdwojony”, opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” o Stressemannie:

„Celem Stresemanna była bowiem głównie rewizja granic na niekorzyść Polski, której istnienia w formie z 1918 r. nie akceptował (?), wszelkie starania Francji o „wschodnie Locarno” udało się Stresemannowi zniweczyć.

Polska straciła przy tym najwięcej i to właśnie było celem Stresemannowskiej polityki” („Gazeta Wyborcza” z 6-7 maja 2000 r.).

Fischer pisał o na wskroś rewizjonistycznym programie Stresemanna, który dążył do radykalnej zmiany granic wschodnich na niekorzyść Polski. Celem Stresemanna było m.in. odzyskanie Gdańska dla Niemiec, przejęcie przez Niemcy „polskiego korytarza” i przesunięcie na korzyść Niemiec granicy Polski na Górnym Śląsku.

Tym ostatnim postulatem Stresemann przebijał nawet późniejsze żądania Hitlera z 1939 r. pod adresem Polski. Przypomnijmy, że to Stresemann jako minister rozpoczął w 1924 r. długoletnią wojnę celną z Polską.(…)”

Źródło

Druga Irlandia w/g PO. Śmiac się czy płakac?

Listopad 2, 2007

Druga

Wybory parlamentarne w Polsce wygrało Towarzystwo Przyjaźni Polsko–Niemieckiej, chwilowo kamuflujące się pod nazwą Platformy Obywatelskiej. Wynika to nie tylko z deklaracji Bronisław Komorowskiego, że Polska „jest w Unii Europejskiej, a nie w USA” – ale również z demonstracyjnej obecności niemieckiej kanclerz Anieli Merkel, wraz z innymi członkami rządu na jubileuszu Związku Wypędzonych, gdzie wszyscy zgodnie skomplementowali Erikę Steinbach.

Niemcy były adwokatem Platformy Obywatelskiej, a teraz za swoje usługi wystawią rachunek, który Platforma spłaci co do grosza wiedząc, że w przeciwnym razie będzie rozsmarowywana na podłodze, jak PiS. Podobnie Platforma będzie musiała odwdzięczyć się krajowym dysponentom mediów, które przed ponad dwa lata udzielały jej poparcia i zwalczały konkurentów, dysponentom oddanej do jej dyspozycji agentury i tak dalej.

To jest prawdziwy program koalicyjnego rządu, jaki powstanie pod egidą PO. Nastąpi zatem recydywa kompradorskiego, tzn. politycznego kapitalizmu i odnowienie gwarancji, jakich „lewica laicka” udzieliła przedstawicielom wojskowej razwiedki przy „okrągłym stole”.

Na żadne ekstrawagancje nikt Donaldowi Tuskowi nie pozwoli, nawet gdyby próbował. Beneficjenci „okrągłego stołu” nie życzą sobie bowiem powtórnego przeżywania pięciu minut strachu i zrobią wszystko, by takie ryzyko już się nie powtórzyło.

Dlatego sądzę, że Platforma Obywatelska jest tylko etapem przejściowym w procesie przywracania tubylczej scenie politycznej w Polsce pożądanego kształtu. Z uwagi na konieczność odwdzięczenia się tym, którzy w Platformę Obywatelską zainwestowali, prawdziwymi zwycięzcami tych wyborów są środowiska, których politycznym eksponentem jest LiD.

Wykorzystają one rządy Platformy do okrzepnięcia i umocnienia swoich pozycji ekonomicznych i społecznych, by przy następnych wyborach przejść do ofensywy politycznej. Jest zatem wysoce prawdopodobne, że media, które przez ostatnie dwa i pół roku wspierały Platformę – za trzy lata będą wspierały LiD, który otrzyma również potężne wsparcie od bratnich partii socjaldemokratycznych – żeby tubylcza scena polityczna w Polsce była taka sama, jak wszędzie.

Wprawdzie Platforma Obywatelska też zrobi wszystko, czego zażąda od niej unijny Wielki Brat, ale LiD zrobi to jeszcze lepiej, bo będzie zgadywał i uprzedzał żądania. Na kogóż Unia, tzn. Niemcy mogą bardziej liczyć, na kogóż mają stawiać, jeśli nie na wypróbowaną we wszelkich gimnastykach Partię Zagranicy? Jest to prawdopodobne tym bardziej, że za cztery lata pełnoletniość osiągną roczniki już odpowiednio wytresowane zarówno przez system edukacyjny, jak i przez media.

Przedsmak tego, bo będzie za cztery lata mieliśmy już teraz, kiedy na apel o pójście do wyborów, wsparty ostrzeżeniem popadnięcia w „grzech zaniedbania”, odpowiedzieli właśnie ludzie młodzi, a więc bez żadnego politycznego, ani nawet życiowego doświadczenia, za to niezwykle podatni na medialną, a zwłaszcza telewizyjną demagogię.

Uwierzywszy alarmistycznym doniesieniom, że w Polsce zagrożona jest „demokracja”, poparli Platformę Obywatelską w przekonaniu, że oddają Polsce przysługę, podczas gdy tak naprawdę, utorowali drogę powrotowi ubecko–razwiedkowo–salonowych sitwesów na uprzywilejowane pozycje.

Utorowali też drogę bezwarunkowej rezygnacji Polski z suwerenności państwowej, chociaż, prawdę mówiąc, min. Fotyga też zadeklarowała gotowość podpisania przez Polskę Traktatu Reformującego. Naturalnie nie zdają sobie z tego wszystkiego sprawy, bo niby skąd?

Sposób myślenia tych ludzi znakomicie zilustrowała pani, która powiedziała, że wprawdzie na polityce się nie zna i jej nie rozumie, ale postanowiła „tupnąć nogą”. No i „tupnęła”, nie zdając sobie sprawy, ile to jej tupnięcie będzie Polskę, a także ją osobiście kosztowało.

Z tego punktu widzenia warto zastanowić się na przyszłość, co jest lepsze – czy „grzech zaniedbania” popełniony przez ludzi nie mających pojęcia o polityce, którzy nie ze skromności, tylko z lenistwa nie biorą udziału w głosowaniu, ale przynajmniej swojemu krajowi nie szkodzą, czy też osobliwy rygoryzm moralny, nakazujący politycznym analfabetom włączanie się do kierowania państwem, żeby tylko zadośćuczynić Świętej Demokracji?

Czy w obliczu takiej alternatywy „grzech zaniedbania” nie nabiera cech „felix culpa”, czyli winy błogosławionej? W naszej parszywej sytuacji nie ma to już pewnie większego znaczenia, ale za jakieś trzydzieści lat, kiedy w pokoleniu, które zatęskni za utraconą suwerennością polityczną, zacznie odradzać się tradycja romantyczna, może to być podstawowy dylemat moralny.

Stanisław Michalkiewicz
www.michalkiewicz.pl

Czy będą kręcone lody?

Październik 26, 2007

irlandia matole!

Rośnie popyt na koperty

Październik 26, 2007

koperty

Marzenia „europejczyka”

Październik 24, 2007

UE wysyła ekspedycję karną

1. Wspólna armia unijna.
Dzięki temu Polska nie musiałby ponosić ogromnych nakładów na armie bo jest granicą UE. Tylko cała UE czyli armia unijna broniłby granic np. z Białorusią
2. Wspólne obywatelstwo unijne.
Dzięki temu USA albo wszystkim unijczykom musieliby znieść wizy albo żadnemu.
A po za tym nie byłoby podziałów na lepszych i gorszych obywateli UE.
3. Wspólny prezydent i parlament
Uprawnienia prezydenta i parlamentu poszczególnych państw zmniejszyć do roli zajmowania sie sprawami lokalnymi. Dzięki temu można by było bardzo zmniejszyć wydatki na administracje poprzez zmniejszenie ilości posłów w tych lokalnych sejmach.
4. Ustanowienie jednego przewodniego języka UE.
Nauczenie wszystkich europejczyków jednego języka. Darmowe lekcje dla starszych. Obowiązkowe lekcje w szkołach. A języki narodowe byłyby nieobowiązkowe w szkołach.
Mówienie w jednym języku całej UE, byłoby bardzo korzystne dla unijnej gospodarki. I tez dla samych ludzi. Łatwiej byłoby podjąć prace gdziekolwiek. A wiec UE jak najszybciej powinna wprowadzić program ujednolicenia języka w UE.
A później z 10 lat wielkiego uczenia i będziemy mówić jednym językiem. Razz
Mógłby to być angielski albo jeszcze lepiej angielski w formie uproszczonej. Można uprościć gramatykę. Dzięki temu anglicy tez mieliby trochę do nauczenia sie a innym byłoby łatwiej.

http://www.po.org.pl/forum/viewtopic.php?p=133066

Z forum „europejczyka”

Październik 23, 2007

fg

O kracie „praw podstawowych” wprowadzający „wartości” socjalne i obyczajowe w strefie federacji Unii Europejskiej.

„Bardzo dobrze, ze przyjelismy ta karte. Po co nam za duzo wladzy?
Europa powinna sie trzymac razem i powinna nastempowac jak najwieksza integracja. Lokalne ministerstwa w panstwach czlonkowskich to niepotrzebne mnozenie kosztow, mam nadzieje, ze szybko zostanie to zlikwidowane.

Wazne żeby Polska sie rozwijała gospodarczo a ludzie żyli dostatno. A te bajki o utracie suwerennosci nic nie wnoszą. Mamy 21 wiek. Tylko w unii mozemy przetrwać. Koniec ze średniowieczem i ciemnotą. Nowoczesność integracja i pracowitość – to się liczy, A nie zabobony, ciemnota, głupota, lenistwo i alkocholizm. Takiej Polski nie chcemy. Mamy szansę grać pierwsze skrzypce w zintegrowanej Europie. należy to wykorzystać!

Bo inaczej bedziemy Bialorusia!”

http://www.po.org.pl/forum/viewtopic.php?t=13780

😉

NIE dla państwa europejskiego!

Październik 20, 2007

UPR partią mądrych kobiet

Październik 18, 2007

Debata Liderek w SUPERSTACJI – głosuj o godz. 20.10 !
W dzisiejszej „Debacie Liderek” w SUPERSTACJI Komitet Wyborczy LPR reprezentowała będzie znana zwolennikom wolnego rynku z licznych artykułów i tłumaczeń pani Kamila Pajer, współpracująca m.in. ze Stroną Prokapitalistyczną i Fundacją PAFERE.

Debata reklamowana jest przez SUPERSTACJE na ich stronie:
http://www.superstacja.com/

W programie udział wezmą m.in. panie Beger, Pitera, Szymanek-Deresz i Szczypińska.

W trakcie programu można będzie głosować (SMS) na reprezentantkę naszego Komitetu. Gorąco zachęcamy do aktywnego udziału w tym głosowaniu i przekazaniu tej informacji znajomym. W poprzednim tygodniu w podobnej debacie (mężczyzn) wziął udział prezes UPR Wojciech Popiela. Poparlo go 10 procent głosujących widzów, co dało trzecią pozycję za PO i LiD. (PiS, Samoobrona i PSL poniżej 5%).

SUPERSTACJĘ można oglądać za pośrednictwem sieci tv kablowych i tv satelitarnej.

ewr

UPR czy PO?

Październik 16, 2007

 

Dariusz Wieczorek:

Podczas kampanii wyborczej miałem ciekawy dialog z pewnym sympatykiem PO. Chciał mnie o­n przekonać, że jako liberał powinienem głosować na PO, które w odróżnieniu od UPR ma szansę zaistnieć w parlamencie. Pomijając fakt, że już za niecały tydzień UPR stanie się partią parlamentarną, chciałbym przytoczyć fragment rozmowy, ponieważ dostarcza o­na argumentów przemawiających na rzecz UPR, które być może nie do końca są jasne dla wszystkich.

Mój rozmówca wyszedł z założenia, że PO jest partią liberalną, a UPR również – tyle, że ultraliberalną popadającą w skrajności. Pytam go więc zatem: „Gdyby tak miał Pan oceniać stopień liberalizmu obu partii, to jak się Panu wydaje – ile razy UPR jest bardziej liberalna od PO? Wiem, że to jest trudne do oszacowania – ale jak Pan ocenia: 2 razy, 10 razy czy może 100 razy bardziej?”. Rozmówca odparł, że tak z 10 razy.

OK. – przyjąłem do wiadomości. Zadałem drugie pytanie: „Czy Pana zdaniem politycy wywiązują się z obietnic przedwyborczych?” Rozmówca odparł, że nie. Kontynuując temat stwierdziłem: „Ale zapewne jakąś część obietnic jednak realizują?”. Rozmówca przyznał mi rację. Pytam więc: „Zatem Pana zdaniem jaki procent obietnic wyborczych jest realizowany przez partie – tak 10%, 50%, czy może 100%?”. Rozmówca odparł, że góra 10% – nie więcej.

Mając odpowiedzi na powyższe dwa pytania wysnułem matematyczny wniosek:

– jeśli jako UPR-owiec miałbym głosować na PO, to głosowałbym na 10% programu UPR (skoro UPR jest 10 razy bardziej liberalna od PO, to znaczy, że PO jest w 10% tak liberalna jak UPR). Jeśli PO wygrałaby wybory, zrealizowałaby 10% swojego programu. Zatem jako UPR-owiec głosujący na PO miałbym zrealizowane 1% programu UPR – partii, którą popieram. Jak na 4 lata, to trochę mało…

– jeśli zwolennik PO głosowałby na PO, to po 4 latach miałby zrealizowane 10%programu wyborczego PO. Jeśli natomiast oddałby o­n swój głos na UPR, to głosowałby na 10-krotnie bardziej liberalny program. Ale skoro partie realizują w 10% swój program wyborczy, to znaczy, że miałby o­n zagwarantowaną realizację dokładnie całości programu PO…

Z powyższych rozważań wynika jasno: to nie UPR-owcy powinni wybierać „mniejsze zło” i głosować na PO, ale to zwolennicy PO powinni w trosce o jak najszybszą realizację swojego programu głosować na UPR.

Swojego rozmówcę przekonałem – obiecał zagłosować na UPR i namówić do tego pomysłu swoją rodzinę i znajomych. A czy Państwa to przekonuje?

 

Autor jest Prezesem Okręgu Mazowieckiego UPR i kandydatem do Sejmu z okręgu płockiego – lista nr 3 pozycja nr 3