Dyskusja dotycząca legalizacji narkotyków i nie tylko…

By fuzjakultur

Odpowiedzi: 10 do “Dyskusja dotycząca legalizacji narkotyków i nie tylko…”

  1. oromuald mówi:

    Najbardziej cieszy pozytywny stosunek młodych ludzi do legalizacji.

  2. fuzjakultur mówi:

    Była tam raczej jednostronna publika gwoli prawdy :)

  3. wojdak mówi:

    Takie mnie zawsze pytanie nurtuje, mianowicie po co zażywający (powiedziałbym “ćpający”, ale ktoś się jeszcze poczuje urażony… :P ) tak domagają się tej legalizacji? Przecież będą płacić za siuwaks z dziesięć razy więcej… :P Gdybym palił, wciągał czy aplikował dożylnie cokolwiek, to chyba i tak nie domagałbym się tej legalizacji nawet za cenę spokoju ze strony organów państwowych. :P

  4. oromuald mówi:

    Wojdaku, przecież możesz odpowiedzieć sobie na to pytanie sam.
    Wszak widziałem, jak narkotyzujesz się nikotyną (można by powiedzieć “ćpasz” ;) ). Naprawdę uważasz, że gdybyś musiał kupować tytoń po kryjomu, od wąskiej grupy osób, które były w stanie ominąć kontrolę państwową – za którą btw, też byś zapłacił – zamiast tak jak teraz w kiosku, wybierając z ofert kilkudziesięciu producentów, dostałbyś towar tańszy?
    Konkurencja spowoduje, że ceny będą niższe, a jakość lepsza (pewnie zaraz będzie, że skoro tak, to więcej bezbronnych owieczek zginie od nałogu…)
    Dla mnie ważniejsze jest, że taki zakaz ogranicza w sposób nieuzasadniony czyjąś wolność.

  5. wojdak mówi:

    Nie zrozumiałeś mnie Kamil… :P Ja nie chciałem znów podejmować polemiki na ten temat (której zresztą nie skończyliśmy na Gronie z mojej winy… mogę przyznać, że skapitulowałem, ale zabrakło mi odwagi aby przyznać tobie słuszność :P ), tylko stwierdzić fakt, że gdy zielsko będzie legalne, to państwo obłoży je horrendalną akcyzą, zakazami reklam, utrzymywaniem konsultantów którzy pomogą ci telefonicznie zerwać z nałogiem itp., przez co cena wzrośnie dziesięciokrotnie i z tego powodu na miejscu “zielsko-entuzjastów” wcale bym się tej legalizacji tak głośno nie domagał… :) Ja wcale nie chcę na nowo zaczynać dyskusji o ograniczaniu wolności itd. bo tu się w sumie zgadzamy i w dogodnych warunkach też bym optował za legalizacją (tzn. po całkowitej prywatyzacji służby zdrowia i instytucji powiązanych), tylko po prostu stwierdzić prosty fakt, że w dzisiejszej rzeczywistości po legalizacji zielsko dziesięć razy droższe będzie droższe…

    A tak przy okazji, to gorąco pozdrawiam. Zwłaszcza, że już dawno nie rozmawialiśmy. :)

  6. fuzjakultur mówi:

    Państwo tak chodliwy towar zapewne opodatkuje wieloma podatkami jawnymi i ukrytymi…

  7. oromuald mówi:

    Ależ doskonale zrozumiałem, do czego piłeś, dlatego dałem przykład papierosków właśnie. Papierosy też są obłożone różnymi akcyzami, podatkami itd. Też nie mogą producenci ich normalnie reklamować i też wydaje się sporo kaski na antypapierosową propagandę. Ale czy po delegalizacji i ostrej walce z tym odurzaczem były by one tańsze?
    Co prawda można kombinować, że przecież są papierosy nielegalne – z przemytu i faktycznie są tańsze, tyle, że inna jest skala walki z mróweczkami, albo Ukrainkami co przywiozą troszkę więcej, niż ustawa przewiduje, a inna z handlarzami narkotyków. Jeszcze mnie żaden diler nie zaczepiał pod stadionem, czy innym bazarem i nie pytał z wschodnim akcentem “papierosy, alkohol, tanio…”. Wskazałem też, ża na cenę produktu, kiedy jest on nielegalny i walczy się z jego dostawcami, tak jak teraz z dostawcami narkotyków składa się zarówno koszt tej walki ze strony państwa, jak i koszt tej walki ze strony dostawców, ale także silne ograniczenie konkurencji wśród dostawców. Czyli jeszcze raz, co wskazywałoby, że towar nielegalny jest droższy:
    -silnie ograniczona konkurencja – praktycznie do oligopolu
    -wysokie koszty dostarczenia towaru, ukrycia przed łobuzami z rządu
    -wysokie koszty walki z narkotykami (propaganda, specjalne jednostki policji, specjalny sprzęt, czas i praca wielu ludzi, koszty więzienia niewiinych osób itd.)
    Co wskazywałoby, że towar legalny jest droższy:
    -wysokie prawdopodobieństwo silnego opodatkowania
    -ograniczenie konkurencji, w porównaniu do całkowitej delegalizacji praktycznie żadne
    -koszt propagandy przeciwko temu towarowi (chyba nie ma wątpliwości, że przeciwko narkotykom nielegalnym propaganda jest o wiele silniejsza i co za tym idzie droższa)

    Poza tym popełniasz pewien sofizmat, nie dysponujesz żadnymi konkretnymi danymi, a podajesz całkiem dokładne liczby (“dziesięć razy więcej”). To taki detal, ale zazwyczaj umniejsza wartości wypowiedzi, jeśli potem ktoś spyta “skąd te dane?” a odpowiedź brzmi “a tak sobie oszacowałem” (btw często tak się wypowiada Korwin, logiczny wywód, a potem “ceny tych usług były by na wolnym rynku SIEDEM razy tańsze”, “gdyby wprowadzić wolny rynek już za CZTERY LATA Polak stanąłby na Marsie” :) ).

    Również serdecznie pozdrawiam :)

  8. wojdak mówi:

    Przyznaję tobie dużo słuszności, a przyznałbym ją całkowicie, gdybyśmy dysponowali przynajmniej ogólnikowymi danymi (a może jestem w błędzie: masz może gdzieś pod ręką takie wyliczenia?) i bylibyśmy w stanie przeprowadzić prostej kalkulacji i oszacować, kiedy będzie taniej.

  9. oromuald mówi:

    Niestety nie mam. Chyba tylko Krzysztof Jackowski mógłby takowe posiadać :)

    Btw, powyższa dyskusja opierała się na założeniu, że państwo opodatkuje narkotyki, a to przecież pewne nie jest.

  10. fuzjakultur mówi:

    Podatki i śmierc to jedyne pewne rzeczy na tym świecie ;)

Dodaj komentarz