Takie mnie zawsze pytanie nurtuje, mianowicie po co zażywający (powiedziałbym “ćpający”, ale ktoś się jeszcze poczuje urażony… ) tak domagają się tej legalizacji? Przecież będą płacić za siuwaks z dziesięć razy więcej… Gdybym palił, wciągał czy aplikował dożylnie cokolwiek, to chyba i tak nie domagałbym się tej legalizacji nawet za cenę spokoju ze strony organów państwowych.
Wojdaku, przecież możesz odpowiedzieć sobie na to pytanie sam.
Wszak widziałem, jak narkotyzujesz się nikotyną (można by powiedzieć “ćpasz” ). Naprawdę uważasz, że gdybyś musiał kupować tytoń po kryjomu, od wąskiej grupy osób, które były w stanie ominąć kontrolę państwową – za którą btw, też byś zapłacił – zamiast tak jak teraz w kiosku, wybierając z ofert kilkudziesięciu producentów, dostałbyś towar tańszy?
Konkurencja spowoduje, że ceny będą niższe, a jakość lepsza (pewnie zaraz będzie, że skoro tak, to więcej bezbronnych owieczek zginie od nałogu…)
Dla mnie ważniejsze jest, że taki zakaz ogranicza w sposób nieuzasadniony czyjąś wolność.
Nie zrozumiałeś mnie Kamil… Ja nie chciałem znów podejmować polemiki na ten temat (której zresztą nie skończyliśmy na Gronie z mojej winy… mogę przyznać, że skapitulowałem, ale zabrakło mi odwagi aby przyznać tobie słuszność ), tylko stwierdzić fakt, że gdy zielsko będzie legalne, to państwo obłoży je horrendalną akcyzą, zakazami reklam, utrzymywaniem konsultantów którzy pomogą ci telefonicznie zerwać z nałogiem itp., przez co cena wzrośnie dziesięciokrotnie i z tego powodu na miejscu “zielsko-entuzjastów” wcale bym się tej legalizacji tak głośno nie domagał… Ja wcale nie chcę na nowo zaczynać dyskusji o ograniczaniu wolności itd. bo tu się w sumie zgadzamy i w dogodnych warunkach też bym optował za legalizacją (tzn. po całkowitej prywatyzacji służby zdrowia i instytucji powiązanych), tylko po prostu stwierdzić prosty fakt, że w dzisiejszej rzeczywistości po legalizacji zielsko dziesięć razy droższe będzie droższe…
A tak przy okazji, to gorąco pozdrawiam. Zwłaszcza, że już dawno nie rozmawialiśmy.
Ależ doskonale zrozumiałem, do czego piłeś, dlatego dałem przykład papierosków właśnie. Papierosy też są obłożone różnymi akcyzami, podatkami itd. Też nie mogą producenci ich normalnie reklamować i też wydaje się sporo kaski na antypapierosową propagandę. Ale czy po delegalizacji i ostrej walce z tym odurzaczem były by one tańsze?
Co prawda można kombinować, że przecież są papierosy nielegalne – z przemytu i faktycznie są tańsze, tyle, że inna jest skala walki z mróweczkami, albo Ukrainkami co przywiozą troszkę więcej, niż ustawa przewiduje, a inna z handlarzami narkotyków. Jeszcze mnie żaden diler nie zaczepiał pod stadionem, czy innym bazarem i nie pytał z wschodnim akcentem “papierosy, alkohol, tanio…”. Wskazałem też, ża na cenę produktu, kiedy jest on nielegalny i walczy się z jego dostawcami, tak jak teraz z dostawcami narkotyków składa się zarówno koszt tej walki ze strony państwa, jak i koszt tej walki ze strony dostawców, ale także silne ograniczenie konkurencji wśród dostawców. Czyli jeszcze raz, co wskazywałoby, że towar nielegalny jest droższy:
-silnie ograniczona konkurencja – praktycznie do oligopolu
-wysokie koszty dostarczenia towaru, ukrycia przed łobuzami z rządu
-wysokie koszty walki z narkotykami (propaganda, specjalne jednostki policji, specjalny sprzęt, czas i praca wielu ludzi, koszty więzienia niewiinych osób itd.)
Co wskazywałoby, że towar legalny jest droższy:
-wysokie prawdopodobieństwo silnego opodatkowania
-ograniczenie konkurencji, w porównaniu do całkowitej delegalizacji praktycznie żadne
-koszt propagandy przeciwko temu towarowi (chyba nie ma wątpliwości, że przeciwko narkotykom nielegalnym propaganda jest o wiele silniejsza i co za tym idzie droższa)
Poza tym popełniasz pewien sofizmat, nie dysponujesz żadnymi konkretnymi danymi, a podajesz całkiem dokładne liczby (”dziesięć razy więcej”). To taki detal, ale zazwyczaj umniejsza wartości wypowiedzi, jeśli potem ktoś spyta “skąd te dane?” a odpowiedź brzmi “a tak sobie oszacowałem” (btw często tak się wypowiada Korwin, logiczny wywód, a potem “ceny tych usług były by na wolnym rynku SIEDEM razy tańsze”, “gdyby wprowadzić wolny rynek już za CZTERY LATA Polak stanąłby na Marsie” ).
Przyznaję tobie dużo słuszności, a przyznałbym ją całkowicie, gdybyśmy dysponowali przynajmniej ogólnikowymi danymi (a może jestem w błędzie: masz może gdzieś pod ręką takie wyliczenia?) i bylibyśmy w stanie przeprowadzić prostej kalkulacji i oszacować, kiedy będzie taniej.
grudzień 3, 2007 o 9:51 pm |
Najbardziej cieszy pozytywny stosunek młodych ludzi do legalizacji.
grudzień 3, 2007 o 11:22 pm |
Była tam raczej jednostronna publika gwoli prawdy
grudzień 4, 2007 o 3:53 pm |
Takie mnie zawsze pytanie nurtuje, mianowicie po co zażywający (powiedziałbym “ćpający”, ale ktoś się jeszcze poczuje urażony…
) tak domagają się tej legalizacji? Przecież będą płacić za siuwaks z dziesięć razy więcej…
Gdybym palił, wciągał czy aplikował dożylnie cokolwiek, to chyba i tak nie domagałbym się tej legalizacji nawet za cenę spokoju ze strony organów państwowych.
grudzień 4, 2007 o 9:13 pm |
Wojdaku, przecież możesz odpowiedzieć sobie na to pytanie sam.
). Naprawdę uważasz, że gdybyś musiał kupować tytoń po kryjomu, od wąskiej grupy osób, które były w stanie ominąć kontrolę państwową – za którą btw, też byś zapłacił – zamiast tak jak teraz w kiosku, wybierając z ofert kilkudziesięciu producentów, dostałbyś towar tańszy?
Wszak widziałem, jak narkotyzujesz się nikotyną (można by powiedzieć “ćpasz”
Konkurencja spowoduje, że ceny będą niższe, a jakość lepsza (pewnie zaraz będzie, że skoro tak, to więcej bezbronnych owieczek zginie od nałogu…)
Dla mnie ważniejsze jest, że taki zakaz ogranicza w sposób nieuzasadniony czyjąś wolność.
grudzień 4, 2007 o 10:15 pm |
Nie zrozumiałeś mnie Kamil…
Ja nie chciałem znów podejmować polemiki na ten temat (której zresztą nie skończyliśmy na Gronie z mojej winy… mogę przyznać, że skapitulowałem, ale zabrakło mi odwagi aby przyznać tobie słuszność
), tylko stwierdzić fakt, że gdy zielsko będzie legalne, to państwo obłoży je horrendalną akcyzą, zakazami reklam, utrzymywaniem konsultantów którzy pomogą ci telefonicznie zerwać z nałogiem itp., przez co cena wzrośnie dziesięciokrotnie i z tego powodu na miejscu “zielsko-entuzjastów” wcale bym się tej legalizacji tak głośno nie domagał…
Ja wcale nie chcę na nowo zaczynać dyskusji o ograniczaniu wolności itd. bo tu się w sumie zgadzamy i w dogodnych warunkach też bym optował za legalizacją (tzn. po całkowitej prywatyzacji służby zdrowia i instytucji powiązanych), tylko po prostu stwierdzić prosty fakt, że w dzisiejszej rzeczywistości po legalizacji zielsko dziesięć razy droższe będzie droższe…
A tak przy okazji, to gorąco pozdrawiam. Zwłaszcza, że już dawno nie rozmawialiśmy.
grudzień 4, 2007 o 11:28 pm |
Państwo tak chodliwy towar zapewne opodatkuje wieloma podatkami jawnymi i ukrytymi…
grudzień 5, 2007 o 8:57 am |
Ależ doskonale zrozumiałem, do czego piłeś, dlatego dałem przykład papierosków właśnie. Papierosy też są obłożone różnymi akcyzami, podatkami itd. Też nie mogą producenci ich normalnie reklamować i też wydaje się sporo kaski na antypapierosową propagandę. Ale czy po delegalizacji i ostrej walce z tym odurzaczem były by one tańsze?
Co prawda można kombinować, że przecież są papierosy nielegalne – z przemytu i faktycznie są tańsze, tyle, że inna jest skala walki z mróweczkami, albo Ukrainkami co przywiozą troszkę więcej, niż ustawa przewiduje, a inna z handlarzami narkotyków. Jeszcze mnie żaden diler nie zaczepiał pod stadionem, czy innym bazarem i nie pytał z wschodnim akcentem “papierosy, alkohol, tanio…”. Wskazałem też, ża na cenę produktu, kiedy jest on nielegalny i walczy się z jego dostawcami, tak jak teraz z dostawcami narkotyków składa się zarówno koszt tej walki ze strony państwa, jak i koszt tej walki ze strony dostawców, ale także silne ograniczenie konkurencji wśród dostawców. Czyli jeszcze raz, co wskazywałoby, że towar nielegalny jest droższy:
-silnie ograniczona konkurencja – praktycznie do oligopolu
-wysokie koszty dostarczenia towaru, ukrycia przed łobuzami z rządu
-wysokie koszty walki z narkotykami (propaganda, specjalne jednostki policji, specjalny sprzęt, czas i praca wielu ludzi, koszty więzienia niewiinych osób itd.)
Co wskazywałoby, że towar legalny jest droższy:
-wysokie prawdopodobieństwo silnego opodatkowania
-ograniczenie konkurencji, w porównaniu do całkowitej delegalizacji praktycznie żadne
-koszt propagandy przeciwko temu towarowi (chyba nie ma wątpliwości, że przeciwko narkotykom nielegalnym propaganda jest o wiele silniejsza i co za tym idzie droższa)
Poza tym popełniasz pewien sofizmat, nie dysponujesz żadnymi konkretnymi danymi, a podajesz całkiem dokładne liczby (”dziesięć razy więcej”). To taki detal, ale zazwyczaj umniejsza wartości wypowiedzi, jeśli potem ktoś spyta “skąd te dane?” a odpowiedź brzmi “a tak sobie oszacowałem” (btw często tak się wypowiada Korwin, logiczny wywód, a potem “ceny tych usług były by na wolnym rynku SIEDEM razy tańsze”, “gdyby wprowadzić wolny rynek już za CZTERY LATA Polak stanąłby na Marsie”
).
Również serdecznie pozdrawiam
grudzień 5, 2007 o 2:03 pm |
Przyznaję tobie dużo słuszności, a przyznałbym ją całkowicie, gdybyśmy dysponowali przynajmniej ogólnikowymi danymi (a może jestem w błędzie: masz może gdzieś pod ręką takie wyliczenia?) i bylibyśmy w stanie przeprowadzić prostej kalkulacji i oszacować, kiedy będzie taniej.
grudzień 8, 2007 o 9:17 pm |
Niestety nie mam. Chyba tylko Krzysztof Jackowski mógłby takowe posiadać
Btw, powyższa dyskusja opierała się na założeniu, że państwo opodatkuje narkotyki, a to przecież pewne nie jest.
grudzień 8, 2007 o 10:39 pm |
Podatki i śmierc to jedyne pewne rzeczy na tym świecie